No i stało się.
Stało się to, co wydawało się niemożliwe w świecie sprzętu informatycznego. Wszyscy miłośnicy komputerów dostali taki strzał w twarz, że nie bardzo wiedzą, jak się z tego pozbierać.
Do grona zaskoczonych, należę też ja.
Ceny pamięci – poszybowały bardzo wysoko. Poza pamięciami DRAM, bardzo drogie są też dyski SSD.
Nie będę omawiał szczegółów jak: przyczyny tego stanu rzeczy, ceny, czy też prognozy dotyczące przewidywanego czasu trwania tego. Już wiele osób omówiło temat; jest tego mnóstwo np. na Youtube.
Nie spotkałem się natomiast z jakimkolwiek pozytywnym aspektem tego stanu rzeczy.
Na dobrą sprawę, jeśli sprzęt IT będzie nadal dostępny – to ceny na pewno są/będą wysokie.
Zakładam też, że konfiguracje sprzętowe bardzo zubożeją. Mam na myśli głównie ilość pamięci RAM, oraz ilość pamięci Storage – czyli wielkość dysków SSD.
Jakie to może mieć konsekwencje na software?
Tak zapytuję siebie, co zrobi np. taki Microsoft w przyszłych poprawkach do Windows11? Jeśli ten system będzie cały czas wymagał tyle ram-u do normalnej pracy jak dziś, to użycie jego w przyszłych/nowych komputerach, które będą posiadały np. 8GB – będzie właściwie niemożliwe z biegiem czasu.
To nie dotyczy tylko Microsoft.
Może cała sytuacja związana z powrotem do konfiguracji z 4-8GB pamięci – wpłynie pozytywnie na software?
Wg mnie do dziś, obowiązuje zasada przy tworzeniu oprogramowania, którą można opisać jako zalecenie dla programistów: „Nie j*b się z optymalizacją kodu, szkoda czasu; przecież użytkownik kupi sobie nowy komputer z większym RAM.”
Może najwyższa pora, żeby powyższe nie było już prawdą? Może Windows11 będzie wkrótce śmigał na 4GB RAM? To nie jest niemożliwe.
Posiadam, co prawda nieużywany obecnie, smartfon z 3GB Ram. Może za jakiś czas będzie znów możliwy do użycia?
W wielkim morzu pesymizmu – tym optymistycznym akcentem kończę ten wpis.
Miesiąc: styczeń 2026
Ogranicz telemetrię Windows 11
Wszyscy wiemy, że Windows 11 (10 też) ma ochotę na zbieranie sporej ilości danych telemetrycznych z naszych systemów.
Jednak wiele kanałów przekazujących te dane, można wyłączyć albo przynajmniej ograniczyć. Co więcej, można to zrobić w sposób dostępny standardowymi narzędziami administracyjnymi.
Ale tu mała uwaga – nie dotykam nawet kijem – wersji „Windows Home”. Porada dotyczy wersji Pro, Enterprise.
Wersję Home, zapewne też da się skłonić do ograniczenia szpiegostwa, ale robi się to na pewno inaczej – tu nie zadziała mechanizm standardowych polityk; narzędzie gpedit.msc nie występuje.
Swoją drogą – narzędzia które to robią ścieżkami nieoficjalnymi, mogą nie być skuteczne przez cały czas, gdyż jakieś aktualizacje mogą nadpisać to co będzie przestawione. Ustawienia wprowadzane przez gpedit.msc, na pewno będą respektowane – gdyż jest to oficjalnie wbudowany mechanizm szczegółowych ustawień OS i aplikacji.
To co dla Was przygotowałem, to export jednej z polityk GPO mojego LAB-a Windows/AD + instrukcja importu.
Polityka ta, jest rezultatem przeglądu opcji dostępnych w gpedit.msc/gpmc.msc, głównie w szablonach administracyjnych, pod kątem opcji sugerujących możliwość ograniczenia eksportu danych do serwerów Microsoft.
Poza ustawieniami znalezionymi samodzielnie, są tutaj też uwzględnione ustawienia znalezione w sieci.
Nie będę tu rozpisywał się o każdej z opcji; załączona paczka zawiera wszystko* co potrzebne aby zaimportować te ustawienia, oraz przeglądnąć je, najlepiej jeszcze przed ich importem.
Poza ustawieniami ograniczającymi szpiegowanie, są tam też opcje dotyczące ogólnego tuningu Windows, który ja stosuję. Nie każdemu wszystkie te ustawienia mogą pasować – stąd jeszcze raz powtórzę, że radzę, aby przed importem polityk, koniecznie dokonać oględzin zawartego w paczce pliku: raport.htm
* – Import – należy wykonać narzędziem LGPO.exe – które należy pobrać z Microsoft. Jest to element szerszego pakietu – zwanego MSCT (Microsoft Security Compliance Toolkit 1.0) https://www.microsoft.com/en-us/download/details.aspx?id=55319
Paczka jest do pobrania pod tym linkiem.
Mikrofony na YT
Po co wam drodzy YouTubowicze? tu mam na myśli twórców, takie wielkie, zajmujące pół ekranu mikrofony?
Przecież to wygląda komicznie, lecz nie śmiesznie.
Czy tu chodzi o jakieś współzawodnictwo typu – „kto ma większego?”
Poważnie, kiedy widzę materiał, gdzie mikrofon wraz ze stojakiem na niego, grają główną wizualną rolę w przekazie, to wartość merytoryczna materiału staje się jakby mniejsza. Nie twierdzę, że gorsza w sensie treści, ale odbiór tego staje się trudniejszy.
Taki gigantyczny (po co?) mikrofon staje się balastem dla przekazu.
Może to lokowanie towaru – i macie za to płacone? Może ktoś się pochwali w komentarzu.
Wielkością mikrofonu, na pewno nie nadrobi się braków w jakości albo merytoryce przekazu.
Mikrofon może nie być widoczny a mówiący doskonale słyszalny. Wy to wiecie.
Pozdrawiam
Nadredaktor